Kiedy dziecko przestaje czuć, że ma swoje miejsce w życiu

O nastolatkach, samotności i niewidzialnym ciężarze, który niosą zapisany w ciele.

Coraz częściej można usłyszeć, że rodzice nie potrafią nawiązać dialogu z dzieckiem, że młodzi ludzie mają myśli samobójcze. I mam wrażenie, że jako dorośli bagatelizujemy ten temat próbując w  wygodny sposób wyjaśnić.

Telefon. Internet. Depresja. Presja szkoły. Brak odporności psychicznej.

Oczywiście, to wszystko jest ważne. Lecz mam poczucie, że pod tym wszystkim często kryje się coś dużo głębszego. Coś, czego nie da się zobaczyć w statystykach czy zmierzyć testem psychologicznym.

A jeśli młodzi ludzie nie walczą tylko z presją świata lecz z SAMOTNOŚCIĄ. 

Z głębokim poczuciem, że są „nie tacy”, że przeszkadzają, że są nie widziani a ich obecność jest problemem. I to uczucie niekoniecznie rodzi się w wieku nastoletnim, tylko dużo wcześniej. Na początku życia, w przestrzeni, w której dziecko rozwijało się pod sercem matki.

W ostatnich latach psychiatrzy, psychologowie i badacze coraz więcej mówią o tym, jak ogromny wpływ na rozwój dziecka ma okres prenatalny. Stres matki w czasie ciąży, silny lęk, odrzucenie, przemoc, chroniczne napięcie czy brak poczucia bezpieczeństwa, pojawiające się u kobiety wewnętrzne zdanie ubrane w strach  „nie chce tego dziecka” mogą wpływać na rozwój układu nerwowego dziecka i późniejsze funkcjonowanie emocjonalne.

Ważne aby podkreślić, nie znaczy to, że „niechciana ciąża” skazuje dziecko na cierpienie albo, że matka jest winna późniejszych problemów dziecka.

Wydaje się, że życie jest dużo bardziej złożone.

Coraz więcej terapeutów i osób pracujących z traumą widzi, że dzieci bardzo wcześnie chłoną atmosferę emocjonalną wokół siebie. Nawet jeśli nie rozumieją słów, odbierają napięcie, lęk, odrzucenie albo miłość i bezpieczeństwo. Już będąc w łonie doświadczamy świata i przestrzeni emocjonalnej, której doświadcza matka.

Niektórzy opisują to językiem biologii i neuropsychologii. Inni językiem pamięci ciała czy doświadczenia prenatalnego.

Terapeutyczne funkcje Tańca

Moje osobiste doświadczenia potwierdzają fakt, że człowiek często niesie w sobie doświadczenia i emocje, które zaczęły się dużo wcześniej, niż potrafimy świadomie pamiętać.

I kiedy patrzę dziś na wielu nastolatków mam poczucie, że ogromna część nich żyje w wewnętrznym przeciążeniu i jest nie widziana, nie słyszana przez co, wewnętrznie wybrzmiewa w nich zdanie „popatrz na mnie, proszę”.

Z jednej strony maja dostęp do wszystkiego. Z drugiej coraz bardziej tracą kontakt ze sobą.

Są przebodźcowani.

Samotni.

W kulturze nieustannego porównywania się.

Żyją w świecie ocen, filtrów, presji i ciągłego „musisz być …”

Jednocześnie bardzo wielu z nich nie ma przestrzeni, w której mogliby naprawdę powiedzieć:

  • „Boli mnie”
  • „Nie daję rady”
  • „Czuję się nieważny/a”
  • „Nie wiem, po co żyję”

Dane są alarmujące. W Polsce liczba prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży w ostatnich latach dramatycznie wzrosła. Według raportów i danych policyjnych, każdego dnia co najmniej kilku nastolatków próbuje odebrać sobie życie.

Coraz więcej młodych ludzi doświadcza depresji, stanów lękowych i myśli samobójczych. Za tymi liczbami stoi żywy człowiek.

  • Dziewczyna, która od miesięcy czuje, że jest ciężarem widząc swoich rodziców, którzy nie mogą odnaleźć się w relacji.

  • Chłopak, który nigdy nie usłyszał, że jest kochany i ma prawo czuć.

  • Dziecko, które nauczyło się tłumić siebie, żeby zasłużyć na miłość.

  • Nastolatek, który uśmiecha się na instagramie, a wieczorem rozpada w środku.

Terapeutyczne funkcje Tańca

Dziś, bardziej niż kolejnych haseł motywacyjnych potrzebujemy OBECNOŚCI.

  • PRAWDZIWEGO SPOTKANIA.

  • ROZMOWY BEZ OCENIANIA.

  • USŁYSZENIA TEGO, CO NIEWYPOWIEDZIANE.

  • BUDOWANIA CIEPŁYCH RELACJI, W KTÓRYCH MŁODY CZŁOWIEK CZUJE:

„WIDZE CIĘ”

„JESTEŚ WAŻNY”

„MASZ PRAWO BYĆ DOKŁADNIE TAKI, JAKI JESTEŚ”

To jedno, prawdziwe spotkanie potrafi zatrzymać człowieka na granicy zrezygnowania z życia. I być może właśnie od tego wszystko powinno się zaczynać. Od przywracania ludziom poczucia, że mają swoje miejsce w życiu.

Po rozmowie z pedagogiem specjalnym dzieci, zadaję sobie pytania:

  • Czy jako dorośli mamy tego świadomość?
  • Czy sami mamy z czego dać?
  • Czy sami potrafimy poczuć i pozwalamy sobie na emocje, uczucia?
  • A jeśli nie, to co z tym robimy? 
  • Czy mamy siłę wziąć odpowiedzialność za budowanie tej bezpiecznej i wspierającej przestrzeni dla młodego człowieka?

Dziecko prowadzi nas tam, gdzie potrzeba miłości.

Zapraszam do refleksji i chwili zatrzymania. 

Sławomir Gęściak – Przestrzeń Zmian

Dziękuje, że czytasz. Jeśli to co piszę ma dla Ciebie wartość zapraszam do podzielenia się refleksją i na wirtualna kawę.

🔸🔸🔸 Najbliższe warsztaty 🔸🔸🔸

← Wstecz

Twoja wiadomość została wysłana